niedziela, 6 listopada 2011

Złote loty Puzeja i Zientka

Do sukcesów pilotów Sekcji dojdzie jeszcze pierwsza w Polsce złota odznaka szybowcowa Borysa Puzeja  zdobyta w dniu  15-06 -1947 przelotem 360 km z Balic do Pieńska. Tak się złożyło, że będąc w tym czasie na Balicach byłem świadkiem startu Borysa Puzeja, który po wyholowaniu w dosyć wczesnych godzinach przed południowych odszedł z Balic na przelot. Późno po południu nadeszła wiadomość telefoniczna o lądowaniu Puzeja niedaleko granicy południowo zachodniej Polski. Zmierzona odległość na mapie wykazała właśnie te 360 km. Na szczęście miejsce lądowania pozwalało na ściągnięcie szybowca samolotem. Na drugi dzień nasz Po-2  nie pamiętam już przez kogo pilotowany poleciał po Puzeja i przyholował go do Balic.

I  tu  największa ciekawostka o, której pamiętają już chyba tylko  nieliczni świadkowie. Dużej klasy konkurentem w lataniu szybowcowym na Balicach dla Borysa Puzeja był Adam Zientek. Niezwykle sympatyczny, był całkowitym przeciwieństwem Borysa Puzeja. Wyszkolony przed wojną wyczynowy pilot szybowcowy był starszym od nas wiekiem, nie była to zbyt znaczna różnica wieku, ok. 4-5 lat zapewne. Wyglądał za to zdecydowanie od nas młodziej. Nikt nie znający jego przeszłości lotniczej nie dałby wiary, że ten tak młodo wyglądający człowiek jest już  tak doświadczonym pilotem. Wspomina o Adamie Zientku  swojej książce pod tytułem „Medalowe wzloty” jeden z  najbardziej znanych przedwojennych pilotów szybowcowych gen. Tadeusz Góra, który właśnie a jest to rok 1935 relacjonuje swój przyjazd na kurs szybowcowy  w Bezmiechowej w ten sposób. „Doszliśmy wreszcie  do drogi wiodącej  przez wieś  Bezmiechowa Dolna, a kończącej się zabudowaniami folwarcznymi po jej prawej stronie. Wyszedł z nich chłopaczek, tak na oko – jak się wydawało  czternasto-piętnastoletni. "Wy pewnie na kurs ?". Zwrócił się do nas, zanim zdążyliśmy go zapytać o dalszą drogę. Dobrze trafiliście. Witajcie! - Cześć, bąknęliśmy na powitanie, uścisnąwszy dłonie. Adam Zientek przedstawił się i dodał – Idźcie zająć sobie łózka w baraku. Zapamiętałem nazwisko  szczupłego blondynka niewiele starszego, niż go oceniłem, zawsze jak się potem okazało  uśmiechniętego, który na dodatek pięknie gwizdał przez zęby. Przyjechał na kurs do Bezmiechowej z grupą chłopaków ze Śląska.” 

Jak było z tego widać a upłynęło od czasu spotkania się obu kursantów w Bezmiechowej lat 10. Adam Zientek bardzo mało zmienił się fizycznie. Młoda twarz, stale uśmiechnięta, ogromnie bezpośredni w kontaktach z nami i niezwykle uprzejmy, nigdy nie dał odczuć nam  swojej  przewagi w doświadczeniu lotniczym, a miał ją naprawdę ogromną. Nawet lataniem różnił się zdecydowanie od Borysa Puzeja. Miałem możliwość  zaobserwowania stylu latania obu pilotów  Pilotowany przez Borysa Puzeja szybowiec był bardzo „ nerwowy „ co widać było szczególnie w krążeniu na termice. Adam Zientek latał bardzo spokojnie, było to latanie bardzo eleganckie jeżeli można by tak określić  sposób latania. Ale czas wyjaśnić to o czym wspomniałem pisząc o przelocie Borysa Puzeja  do  Pieńska. Było to dwa lub trzy dni po wyczynie Puzeja. Pomagaliśmy Adamowi Zientkowi odstawić Weihe Sp-150 na start.

Adam Zientek w kabinie przygotowuje sobie Weihe do lotu. Z przodu pomaga mu Julek Bojanowski obok szybowca  Barbara Wojciechowska.
Zientek wystartował  wyciągarką nie czekając na pilota holującego, który miał dopiero przyjechać z Krakowa. Późnym popołudniem kończąc loty wpadł do nas  ktoś z wiadomością: "Wyobraźcie sobie Adam Zientek wylądował w Pieńsku nawet na tym samym polu na którym siadał Puzej. Jutro rano  prośba do ciebie, zwrócił się do mnie abyś wcześniej pojechał na Balice wypuścić naszego Po-2 , który leci przyholować Zientka do Krakowa. Nigdy nie dowiedzieliśmy się  czy lot pana Adam był przypadkowym lotem czy był to lot określany potem jako docelowy aby udowodnić Borysowi Puzejowi, że nie jest jedynym pilotem w Sekcji, którego stać na taki wyczyn. Przeloty obu  pilotów Sekcji zostały odnotowane w dokumentacji  Międzynarodowej  Komisji Szybowcowej  FAI dając Polsce  wysokie miejsca w klasyfikacji sportów lotniczych.

Obaj piloci zostali także zakwalifikowani  przez Aeroklub Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej  jako reprezentanci Polski na międzynarodowe  zawody szybowcowe. Stąd przypuszczenie, ze przeniesienie się sympatycznego  Adama Zientka do Bielska, a konkretnie do Instytutu Szybownictwa spowodowane było tym, że w Instytucie  powstał pierwszy   skonstruowany po wojnie szybowiec wyczynowy  Sęp. Na szybowcu tym Adam Zientek brał udział w konkursie nazwanym Międzynarodowym Tygodniem Szybowcowym w Samedan w Szwajcarii. Konkurs został przeprowadzony w dniach 1-07-7-07-1947 a Borys Puzej latał w tym konkursie jako pilot rezerwowy.

Adam Zientek. Źródło: http://www.scalesoaring.co.uk/VINTAGE/Documentation/Jaskolka/Jaskolka.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz